Praktyka c.d.
Do slów dodajmy czyny,
nim nadejdzie starość.
Straton
Z samej teorii niczego nie da się osiągnąć, gdyż mądrość i rozwój idą w parze jedynie z praktyką. Teoria może być inspiracją, ale nie daje trwałych wyników. Możemy słuchać tysiące razy, że ogień jest gorący, ale gdy poczujemy go na własnej skórze, stanie się to dla nas pewnikiem, przez nikogo niepodważalnym. Dlatego też nasze rozważania o medytacji musimy kontynuować praktycznie.
Najważniejszą rzeczą o jakiej warto wspomnieć jest wytrwałość i regularność. Należy praktykować w miarę możliwości systematycznie. Nie oczekiwać zbyt wielu nieprawdopodobnych efektów z dnia na dzień, lecz cierpliwie kontynuować wybraną przez siebie drogę. Należy to jednak zawsze robić z pełną powagą i miłością do siebie i Boga. Nie jest to pierwsze lepsze ćwiczenie, ale coś, co ma nas przybliżyć do Rzeczywistości. Ale nie wpadajmy też od razu w przesadę, unikajmy poczucia zbyt wielkiej powagi i uroczystości oraz wrażenia, że bierzemy udział w jakimś specjalnym rytuale. Powinniśmy się czuć naturalnie i spontanicznie, ale z szacunkiem dla Celu ("We wszystkim musi być umiar" - Pitagoras).
Dla uzyskania jak najlepszych korzyści w medytacji należy się ciągle uczyć poprzez powtarzanie ćwiczeń tysiące razy, aby pójść na tyle daleko, że to wszystko co przyziemne nie wiąże nas i pozwala na pójście do przodu.
Medytacja jest elementem drabinki, po której człowiek winien się wspinać, aby osiągnąć cel. Dlatego też trzeba pracować w sposób kompleksowy. Nie można wybiórczo brać jednego a inne zarzucać. Nie wolno pod żadnym pozorem "bawić się" w medytację. Jest to zbyt poważna sprawa. Nie wyobrażam sobie człowieka, który robiłby to w oderwaniu od pracy nad samym sobą. Warto zająć się sobą od podstaw, swoim charakterem, swoimi wadami i kompleksami, swoim życiem wewnętrznym (duchowym, jak go nazywają niektórzy). Budowanie własnej struktury daje tę pewność, że pełniej przyjmiemy wyniki medytacji, że będziemy w niej bezpieczni, że potrafimy skorzystać z jej możliwości. Jak to robić?Niech każdy skorzysta z rad i wskazówek, jakie daje mu jego własna religia, którą wyznaje, lub w której się urodził, a resztę znajdzie w szerokiej literaturze na ten temat.
W medytacji przekracza się granice tego, co znamy dotychczas. Dochodzi do zatracenia ja i roztopienia się we Wszechświecie, jak kropelka wody w oceanie. Tylko dobrze przygotowany człowiek może zdecydować się na taki krok.Dlatego też należy zastanowić się dobrze przed krokiem w Nieskończoność. "Ryba głębinowa wydobyta nagle na powierzchnię oceanu ginie rozerwana wybuchem własnego ciśnienia, ponieważ organizm jej przystosowany jest tylko do życia pod ciśnieniem. Podobnie, bez przygotowania nie można bezkarnie wdzierać się do Królestwa Rzeczywistości. Nie mógłbyś tam żyć ani chwili, jak ryba bez wody nie wyżyje na powietrzu.Najpierw trzeba ozywic w sobie Wieczność
aby nie powaliło kogokolwiek przerażenie wobec bezgranicznej prózni.W medytacji wkracza się niekiedy w głębokie strefy podświadomości. Nagromadzone tam są niezliczone śmieci i brudy naszego życia. Trzeba się ich pozbyć lub zrozumieć je, ale niekiedy bronią się one przed tym, przedstawiając nam okropne i straszne wizje podczas ćwiczeń. Z tymi problemami można dać sobie radę o wiele łatwiej, o ile problem jest nam znany i rozwiązujemy go również na innych płaszczyznach. Łatwiej im przeciwdziałać, jeśli spodziewamy się tego wroga. Upraszczając sprawę: człowiek pracujący nad sobą jest w stanie dużo lżej lub bezboleśnie przyjąć to, co dla innych mogłoby stanowić zagrożenie.
Pozdrawiam
Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do my¶lenia.
http://www.niewyjasnione.pl/temat6185/ Rozporz±dzenie Baksu