Forum Zjawisk Niewyjaśnionych
zagadki ludzkości tajemnicze sprawy

∑ temat został odczytany 546 razy ¬




ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

ZJAWISKA | Nasze przeżycia/historie
Powrót na forum i krótkie przemyślenia o wierze. 
Wyślij odpowiedź [powiadom znajomego]    
Autor "Powrót na forum i krótkie przemyślenia o wierze."   
 
Mr. Hyde
 Wysłana - 30 styczeń 2010 23:44        | zgłoś naruszenie regulaminu

Pewnie mnie już nikt nie pamięta. xD Ale powracam 3 raz na to forum. I mam nadzieję, że zacznę się tutaj jakoś aktywniej udzielać. Teraz mam 16 lat, i jak czytam moje posty z 2006 roku to prawie płaczę ze śmiechu . Chciałbym się również z wami też czymś podzielić.

Jeszcze parę lat temu był tu gdzieś temat niejakiego Ponczka, albo czegoś takiego. Mówiąc w skrócie jechał on po forum, że użytkownicy jacyś nawiedzeni i ogólnie idioci z nich. Broniłem "nas" przez jakiś czas, potem mi się odechciało dyskutować z trollem. Mówiłem, że większość spraw tutaj ma głębszy sens, jakiś wymiar duchowy. Niedługo potem przestałem się udzielać na forum. Poszedłem do szkoły katolickiej (tak jakoś wyszło). Tam oczywiście rano jakaś krótka modlitwa, w święta kościelne chodziliśmy w czasie lekcji do kościoła, poza tym ta szkoła niczym się nie różniła od innych. Ale właśnie tam straciłem całą wiarę. O ile kiedyś rzeczywiście wierzyłem w Boga itd., to po pobycie w tej szkole kompletnie przestałem się tym wszystkim przejmować. Każda kolejna msza coraz bardziej uświadamiała mi, że to jakiś bezsens. Wszelkie propagandy, czytanie Biblii, obrzędy i inne rzeczy kompletnie wykorzeniły moje poczucie wiary.

Teraz nie wiem, czy to dobrze, czy źle? Z jednej strony jestem w jakiś sposób wyzwolony, a z drugiej nie mam już kompletnie żadnej nadziei jeżeli nie będę umiał sobie z czymś poradzić, a nikt inny mi nie pomoże. Co myślicie o tym wszystkim ?

______________________________
 
The world I love
The tears I drop
To be part of
The wave can't stop

 
lesnyjegor
Banodawca %-)
 Wysłana - 31 styczeń 2010 01:17      [zgłoszenie naruszenia]

Teraz nie wiem, czy to dobrze, czy źle? Z jednej strony jestem w jakiś sposób wyzwolony, a z drugiej nie mam już kompletnie żadnej nadziei jeżeli nie będę umiał sobie z czymś poradzić, a nikt inny mi nie pomoże.

Ja sam kiedyś byłem przez kilka lat bardzo pobożnym katolikiem . Z religii w liceum miałem same piątki ze sprawdzianów z Katechizmu KK . Jednak zawsze czułem, że czegoś w tym wszystkim brakuje, coś jest nie tak. Nie dawało mi to spokoju, ale nie mogłem odrzucić głębokiego przeświadczenia, że istnieje coś więcej, jakiś głębszy sens, zakryta prawda, w tym moim istnieniu. W tym momencie zaczęło się moje bardziej świadome poszukiwanie prawdy (intensywne rozmyślania, książki, artykuły). Po pewnym czasie kiedy ugruntowało się moje przekonanie, że nie potrzebuje pośredników , przestałem już w ogóle chodzić do kościoła. Nie przedłużając - jestem jak najbardziej rad, że 'sprzeniewierzyłem' się wierze przodków i z rezultatu moich dociekań vel poszukiwań . Tak po prostu być musiało i cieszę się, że się na to odważyłem. Wtedy jeszcze bardzo obchodziło mnie to co inni o mnie pomyślą, moja mama jest bardzo religijna, odwaga mnie wiele kosztowała. Jednak gdy teraz patrzę wstecz, wiem że było warto i że odważne samostanowienie o swoim życiu jest niezwykle ważne.

Odwagi do korzystania z wyzwolenia Ci życzę i wytrwałości w Twoich poszukiwaniach, które zdaje mi się że prowadzisz, mniej lub bardziej świadomie.

_______________________________
 
1.61803398...
1.61803398...
1.61803398...

 
shefu
 Wysłana - 31 styczeń 2010 07:46      [zgłoszenie naruszenia]

Mr. Hyde

Zależy czy szukałeś kościelnego Boga czy prawdziwego Boga.

Bo większość ludzi to pobożność zostawiają w kościele.
A wiara to coś głębszego i nie może być ślepa (musisz uwierzyć na słowo). A i żeby wierzyć to wcale nie musisz być osobą duchowną , prawda ?

Zmieniony przez - shefu w dniu 2010-01-31 07:47:34

Zmieniony przez - shefu w dniu 2010-01-31 07:47:54
_______________________________
 
"W życiu trzeba unikać ludzi spadających na dno"

 
Kosme
Wielka Siostra
 Wysłana - 1 luty 2010 17:11      [zgłoszenie naruszenia]

Ja przeszłam to samo co jegor. Moja rodzina do tej pory nie może się z tym pogodzić. Wiele razy miałam ochotę uciec daleko...


Mr. Hyde,
Przecież to trzeba po prostu 'czuć'. Tylko wtedy odnajdujemy spokój. Iluzoryczna i sztucznie tworzona wiara nas nie rozwija. Najgorszy to jest chyba moment rozczarowania i odkrycia tej małej prawdy. Ja długo do siebie dochodziłam, w sumie nadal mam w sobie mnóstwo żalu. Trzeba się nauczyć żyć na nowo. Dasz radę kolego Pozdrawiam
_______________________________
 
"Chamstwo i złośliwość mogą być dowodem prymitywizmu i braku wychowania (...)"
--------
Wielka Siostra patrzy.

 
Cioś
Myśliciel
 Wysłana - 1 luty 2010 17:42      [zgłoszenie naruszenia]

Załamanie wiary, zwątpienie i upadki to norma w życiu każdego wierzącego człowieka. Ja zrozumiałem , że Kościół daje każdą możliwą odpowiedź na bolączki życia doczesnego. Można z tego wyciągnąć wszystko czego potrzeba każdemu w życiu, spokoju, spełnienia , rozwoju.
Zniechęceń młodzi ludzie doswiadczają w stosunku do wszystkiego, bo chęć poznawcza wykracza poza możliwość powstrzymania. Przykładem jest np zwiątpienie w sens szkoły, większość ma okres kiedy myśli że uczy się tam bezsensownych rzeczy i właściwie mogłaby tam w cale nie chodzić. Innym przykładem może być powątpiewanie w autorytet osób starszych.
W takich sytuacjach osoby o otwartym umyśle muszą być świadome, że mogą nie mieć pełnego wglądu w dany temat i że ich doświadczenie w tym momencie nie jest również pełne by przekreślać coś definitywnie.
W natłoku codziennych doświadczeń płynących z mediów i od innych ludzi czasem trzeba wyrwać się na chwilę by zweryfikować swoją wiedzę i poglądy ale w momencie kryzysu zalecałbym nie zrywanie z czymś definitywnie lub chociaz nie twierdzenie , że zrywa się z czymś nieodwracalnie.
_______________________________
 
BEST IDEAS COME FROM SPACE

 
fantomista
Treser Jaszczurów
 Wysłana - 1 luty 2010 18:28      [zgłoszenie naruszenia]

Taki wiek kiedy wszystkie autorytety od rodzicow począwszy, poprzez nauczycieli do kapłanów włącznie leżą w gruzach, a człowiek myśli, że jest najmądrzejszy na świecie otoczony przez samych idiotów.

Potem przychodzi trudna lekcja samodzielności i odpowiedzialności całkowitej, najpierw za siebie, potem za męża/ żonę i wreszcie dzieci. Codzienny trud odpowiedzialności... zmienia wiele dziecinnych punktów widzenia. Przychodzą trudne chwile, czasem bardzo trudne, wręcz tragiczne i pojawia sie znowu pytanie, gdzieś zapomniane w niebycie, o sens tego wszystkiego. Pojawia się sto kolejnych pytań: dlaczego? I znowu poszukiwanie odpowiedzi, ale rozum już bardziej dojrzalszy i bardziej doświadczony, weryfikuje dziecinny punkt widzenia... Może jednak to nie takie wszystko idiotycznie proste. Wtedy dokonujecie wyborów, ale tych już dojrzałych, ktore bedą wam towarzyszyć do końca.
_______________________________
 
W tym zamieszaniu spadły pisma i układy.
"Zdrajcy!" krzyczano, lecz do kogo, trudno rzec.
POlityk przecież w ogóle nie zna słowa "zdrada",
A POlitycznych obyczajów trzeba strzec.

Specjalista -
 
lesnyjegor
Banodawca %-)
 Wysłana - 1 luty 2010 19:27      [zgłoszenie naruszenia]

Pozwolę sobie przytoczyć tutaj fragment Kalama Sutry:

"Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym. "


Oczywiście jeśli coś co wyniosło się z domu, czy z skądkolwiek, jest korzystne, przynosi powodzenia wam i innym - niemądrym było by to odrzucać.
_______________________________
 
1.61803398...
1.61803398...
1.61803398...

 
Fluff.y
 Wysłana - 1 luty 2010 19:27      [zgłoszenie naruszenia]

Co myślicie o tym wszystkim ?

Ja takie doświadczenia staram się traktować przez pryzmat akceptacji. Życie i percepcja się zmienia, wnioski ewoluują, teorie przemijają, a życie pozostaje niezmienne, mi pozostaje to akceptować. Akceptacja pragnień jest ważna.

Co do wiary w znaczeniu religijnym to chyba mogę powiedzieć, że się jej wyzbyłem. Zamiast tego posiadam różne marzenia i wyobrażenia.
Ogólnie rzecz biorąc do jednej rzeczy mogę odnieść wiarę - życia. Wierzę w życie.
_______________________________
 
Obudź w sobie Buddę

 
Mr. Hyde
 Wysłana - 1 luty 2010 20:25      [zgłoszenie naruszenia]

Mnie najbardziej w tym wszystkim boli to, że nie mogę tak naprawdę się przyznać. Rodzice może nie są jakimiś przysłowiowymi "katolami", ale u mnie w rodzinie panuje ogólne przekonanie, że każdy jest wierzący i taki pozostanie. Chodzenie do kościoła (aktualnie przygotowuję się do bierzmowania) jest dla mnie tylko stratą czasu. To naprawdę męczące.

Ogólnie ostatnio zaczynam sobie uświadamiać wszystkie moje wady. Na ogół w szkole jestem wesoły, w miarę bystry itd, mam jakieś swoje mniej lub bardziej śmiesznie komentarze na lekcjach (za co zresztą miałem pokaźną kolekcję stosownych "wpisów" w dzienniku ;p), jednak w domu tak jakby przechodzę w inną "fazę". Ciężko mi się skupić, logiczne myślenie to już czasami kompletna porażka. Jeszcze w podstawówce było wszystko ok, a teraz mam milion innych myśli i nie umiem skoncentrować się na tym, nad czym powinienem.

Jeszcze niedawno miałem sporo objawów depresji (raz już przygotowałem sobie nawet "koktajl" z wódki i tabletek nasennych, ale ostatecznie wylądował w zlewie. Stwierdziłem, że nie chcę sprawiać innym przykrości jeżeli to zrobię). Ogólnie jest ciężko. Czy to może mieć coś w wspólnego z tą całą utratą wiary? Wszystko zaczęło się mniej więcej w tym samym momencie.
_______________________________
 
The world I love
The tears I drop
To be part of
The wave can't stop

 
The WariaX
Władca Chatu
 Wysłana - 1 luty 2010 20:42      [zgłoszenie naruszenia]

hmmm to i ja wrzucę może swoje 3 grosze.
U mnie to wszystko przebiegło dużo drastyczniej, a raczej.. inaczej. Pewne drastyczne przejścia, zdarzenia wymusiły (czy raczej podyktowane były frustracją i chęcią zmiany) że zadałem sobie pytanie: jak to jest na prawdę, kim ja jestem?

Moment, kiedy zadasz sobie to pytanie jest dość kluczowy. Kiedy zaczynasz zauważać, że wszystko to czego się nauczyłeś, co wiedziałeś, co znałeś ... było iluzją, bullshitem, whatever.... Wtedy poczujesz się bardzo samotny. Nie będziesz wiedział komu ufać, w co wierzyć i czy w ogóle coś wierzyć bliscy mogą się oddalić, rodzina wykląć (no bo jak to tak, że odrzucasz jedynie słuszną wiarę ?!) etc etc Bardzo niebezpieczne to są chwile, łatwo zwariować, stracić zmysły, poczucie rzeczywistości (od wariatkowa dzieli jeden krok ). Jednak, kiedy się przełamiesz, staniesz na nogach, sam powoli, z mozołem po swojemu zaczniesz doszukiwać się prawdy. Spotkasz ludzi na swojej drodze, którzy dadzą Ci wskazówki. Po swoich doświadczeniach będziesz już wiedział, żeby wszystko weryfikować po swojemu, gdyż jeśli komuś zaufasz w 100% możesz znowu wpaść w pułapkę. Czyjeś macki (ileż to guru duchownych jest o niezbyt miłych intencjach, delikatnie mówiąc) mogą Cie uzależnić i ponownie stracisz swoją wolność.

Wybierając taką drogę, jest dużo trudniej, nie ma gotowych prawd, ani reguł/przykazań jak żyć. Wszystko weryfikujesz sam na własnej skórze.
Heh tak jak w filmie matrix, moment wyboru tej pigułki
Chociaż myślę Mr. Hyde iż już podjąłeś decyzję owocnych poszukiwań, obyś znalazł to czego szukasz

edit
Jeszcze niedawno miałem sporo objawów depresji (raz już przygotowałem sobie nawet "koktajl" z wódki i tabletek nasennych, ale ostatecznie wylądował w zlewie. Stwierdziłem, że nie chcę sprawiać innym przykrości jeżeli to zrobię). Ogólnie jest ciężko. Czy to może mieć coś w wspólnego z tą całą utratą wiary? Wszystko zaczęło się mniej więcej w tym samym momencie.

brzmi podobnie cóż, czasem stare musi wymrzeć, żeby narodziło się nowe, chyba. Pożyjesz to się przekonasz

Zmieniony przez - The WariaX w dniu 2010-02-01 20:45:12
_______________________________
 
Bo im tylko o to chodzi
Abyś sam sobie szkodził
Abyś sam nie mógł myśleć
Abyś sam nie mógł chodzić

 
Vetinari
Jaszczur
 Wysłana - 1 luty 2010 23:21      [zgłoszenie naruszenia]

otoczony przez samych idiotów. ale niestety to prawda

Ja miałem podobnie z ta różnicą że do kościoła od gówniarza łaziłem z przymusu a otwarcie się sprzeciwiłem po przeczytaniu biblii

Jeszcze niedawno miałem sporo objawów depresji (raz już przygotowałem sobie nawet "koktajl" z wódki i tabletek nasennych, ale ostatecznie wylądował w zlewie. Stwierdziłem, że nie chcę sprawiać innym przykrości jeżeli to zrobię). Ogólnie jest ciężko. Czy to może mieć coś w wspólnego z tą całą utratą wiary? Wszystko zaczęło się mniej więcej w tym samym momencie.

O to spytaj już lekarza a nie radź się na forum.

Zmieniony przez - Vetinari w dniu 2010-02-01 23:24:21
_______________________________
 
[student.agh.edu.pl/~ppawlik/strona_gsp/muzyka.html]

Nie prowadze pieprzonego poradnika dla magów neostardy.

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 2 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

Powrót na forum i krótkie przemyślenia o wierze.

Strony: 1 2
 

wersja lo-fi


Pozycjonowanie i optymalizacje zapewnia

Copyright 2000 - 2010 KULTURYSTYKA.PL
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0